Paintography.,Portrait,Combined,With,Hand,Drawn,Ink

Chłopiec w mężczyźnie

W każdym z nas żyje tzw. wewnętrze dziecko. Mały Tymek, Janek, Krzyś, Małgośka, Hania itp.

Masz kontakt ze swoim wewnętrznym dzieckiem? Jak często?

Mały wewnętrzny chłopiec (lub dziewczynka) to temat, który wychodzi na każdej terapii, jaką znam. I jednocześnie to temat, który często bywa bardzo trudny.

Osobiście byłem od swojego wewnętrznego dziecka odcięty całkowicie. To znaczy – od kontaktu z nim. Bo że był? Pewnie że był!

Czym to się objawia? Mały chłopiec, jeżeli nie jest zintegrowany, potrafi nieźle narozrabiać w życiu „dorosłego człowieka”. To on się wkurza, chce, krzyczy i żąda! Atencji, miłości, przytulenia, przysłowiowego „cycka” itp. W mężczyznach widać różnicę między złością dziecka a gniewem dojrzałego człowieka. Pewnie podobnie jest z innymi emocjami.

U kobiet wewnętrza dziewczynka też jest – to ona często się foszy, chce, oczekuje itp.

To nasze wewnętrzne dzieci chcą teraz tego, czego nie dostały w dzieciństwie. Najlepiej od partnera czy partnerki. Mama nie przytulała? Przytul mnie! Tata nie widział? Zauważ mnie! Nie byłem słuchany? Usłysz mnie! Itp.

Dojrzały mężczyzna, tak to czuję, to nie taki, który nie ma kontaktu z wewnętrznym dzieckiem ale taki, który ten kontakt właśnie ma rozpoznany. Wie, kiedy spełnia potrzeby małego siebie a kiedy odczuwa jego emocje. Osobiście pielęgnuję w sobie dziecięcą ciekawość i radość życia przyglądając się lękom i potrzebom małego Tymka. One nadal są i odzywają się.

W przypadku, że w ciele mężczyzny żyje mały chłopiec i to on nadaje ton życiu to taki osobnik nie wejdzie w relację z kobietą. On wejdzie w relację z dziewczynką. Dojrzewający ludzie wejdą w relację, w której wewnętrzny chłopiec, świadomie lub nie, odpali w kobiecie małą dziewczynkę. I w drugą stronę. To jak rozwojowe tak męczące dla obojga. I tak samo jest u kobiet – dziewczynka nie wejdzie w relację z mężczyzną, tylko z chłopcem. I obydwoje pewnie będą się na siebie wkurwiać.

W relacji, którą tworzę z cudowną kobietą, czasem mam wrażenie że siadamy w piaskownicy i napierdalamy się łopatkami. Plus sypiemy sobie piaskiem w oczy. Bo ja to a Ty tamto! Moje jest mojsze! I tak odpalamy w sobie małe dzieci, które nadal mają swoje potrzeby. To są trudne chwile, nie ma co ukrywać. Moment zauważenia tego już otwiera przestrzeń na zmiany, na rozmowę. Oczywiście, jeżeli nie sypnęliśmy za dużo piasku albo nie złamaliśmy łopatki na głowie drugiej strony, wtedy o otwarcie trudniej.

Kontakt ze swoim wewnętrznym dzieckiem pozwala uregulować sprawy relacyjne, na wszystkich poziomach. Z rodzicami, z partnerami, z dziećmi. I z samym sobą. Moim zdaniem jest jednym z kluczy w rozwoju osobistym choć zajebiście trudno do tego zamka trafić.

Jak u Ciebie mężczyzno w Twoim małym towarzyszem podróży przez życie?

Tymoteusz

Zdj. shutterstock

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Pin It on Pinterest

Witryna Męska Strona Emocji używa popularnych plików Cookies (ciasteczka), aby ułatwić korzystanie z serwisu i lepiej dostosować go do potrzeb użytkowników.