COB_1999_1

Co i komu udowadniają mężczyźni?

Mężczyzno, czy masz poczucie lub świadomość, że swoim działaniem chcesz coś komuś udowodnić?

Jeżeli tak, to komu?

Ten pęd do osiągnięcia tzw. sukcesu zawodowego masz? Wiem, że nie wszyscy to mają, a może się mylę?

Mężczyzna od dziecka słyszy – dasz radę! Musisz dać radę! Rodzinę założyć! Rodzinę utrzymać! Na wakacje pojechać! Itp.

I potem jak dorasta – daje radę. Idzie do pracy, pnie się po szczeblach kariery itp. Albo zakłada własną firmę. W pogoni za sukcesem materialnym i dobrobytem. Długie godziny poza domem, stres…i komu tak naprawdę chce się pokazać? Kto ma dostrzec te jego starania?

Otóż, temu, kto od dziecka od niego wymagał. To często sposób zwrócenia na siebie uwagi – Zobacz mnie mamo! Zobacz mnie Tato! Doceń mnie! Daję radę!! Jestem! Bądźcie ze mnie dumni! Itp.

Pogoń za „sukcesem” ma stronę, o której niewielu trenerów biznesu i motywatorów mówi. Tak długo, jak gonisz i dobrze Ci idzie, a nie jest spójne z Twoim sercem, to po osiągnięciu celu przychodzi…pustka. Więc pojawia się kolejny cel…i znowu pustka. A więc nowy cel…i tak w kółko, aż to w końcu pierdolnie.

I wszystko to, żeby ktoś Cię zauważył. Pochwalił. Powiedział „dobra robota. Jestem dumny/a”. Te oczekiwania też przerzuca się na partnerów…a dokąd prowadzą oczekiwania? Do frustracji, wkurwa i niezadowolenia.

Może też być tak, że czujesz strach, że okażesz się niepotrzebny, zbędny, niepasujący. I wtedy chcesz udowodnić, że jest inaczej. Ja tak miałem, niejednokrotnie. Dzisiaj, jak widzę, że mam się dopasować do przestrzeni, to zmieniam przestrzeń. Jeżeli tu jestem niepotrzebny to są inne miejsca, gdzie jest zupełnie odwrotnie.

Moim odkryciem jest, że nikomu nic nie muszę udowadniać. Ani sobie, ani Tobie, ani mamie, ani tacie. Potrafię różne rzeczy, są też takie, których nie potrafię. I zupełnie dobrze czuję się przyznając, że nie wiem, jak coś zrobić. Nie zakładam już maski Supermana i „ogarnę to, pokaż”. Nie umiem czegoś, to znajdę kogoś, kto umie albo zapytam kogoś, kto potrafi.

Miałem ostatnio taką refleksję – jadłem chleb, który upiekła moja mama. Na chleb położyłem kiełbasę z dzika, którą dostałem od taty. I czego mi więcej potrzeba? Obiadu w fancy restauracji? Małej porcji za 50 złotych? Owszem, czasem lubię. Jednak to nie wpływa na moje poczucie szczęścia ani spełnienia. Kupiłem kiedyś samochód prosto z salonu. I co? I mi przeszło. Dzisiaj jeżdżę 10 letnim samochodem, który w pełni spełnia moje wymagania. I kolejny, który kupię, też będzie używany. Etap budowania wizerunku człowieka sukcesu poprzez to, co inni widzą, już za mną. Pieniądze są mi dzisiaj potrzebne do opłacenia rachunków i realizacji pasji.

Czujesz potrzebę usłyszenia, że jesteś wystarczająco dobry? Jesteś. Powiedz to sobie i swojemu wewnętrznemu dziecku. Jesteś w dobrym miejscu i jesteś wystarczający. Chcesz coś komuś udowodnić? Go! Z uważnością proszę – co i komu.

Z serdecznością,

Tymoteusz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Pin It on Pinterest

Witryna Męska Strona Emocji używa popularnych plików Cookies (ciasteczka), aby ułatwić korzystanie z serwisu i lepiej dostosować go do potrzeb użytkowników.