14 października dniem nauczyciela/nauczycielki…
i tak mi dzisiaj przyszło…że nauczyciele to nie tylko w szkole.
Dzisiaj już niewielu nauczycieli, tych szkolnych, z pasją, z powołania…szczególnie w początkowych etapach edukacji…ot, zawód jak każdy inny. Takie mam doświadczenia i jeżeli jest tu ktoś, kto ma inne, to podzielcie się proszę, wierzę, że gdzieś jeszcze tacy są!
Dla mnie Nauczyciele dzisiaj to Ci, którzy dzielą się z nami…tym, co wiedzą, co czują, co widzą…to też trenerzy, którzy szkolą moich klientów…czasem „przypadkowo” spotkany człowiek jednym zdaniem nauczy więcej, niż niejedna książka…
Nauczyciele to też…nasze dzieci. Oczywiście, dla tych, którzy chcą spojrzeć z tej perspektywy. Dla mnie córka jest cudownym nauczycielem jak być. Jak być uważnie.
A największym nauczycielem dla siebie samego…jestem ja. I pewnie każdy z nas może to powiedzieć. Trenerzy, mentorzy, terapeuci itp. wskazują drogę lub odchylają kawałek kurtyny i to my podejmujemy decyzję czy idziemy, czy nie…w każdym z nas drzemie mądrość i wiedza, do której często nie mamy dostępu lub nie wiemy, że go możemy mieć.
Korzystając z okazji, dzisiaj, dziękuję wszystkim osobom, które spotkałem na swojej rozwojowej drodze za ich obecność, słuchanie, dzielenie się, feedbacki…każdy jeden i każda jedna z Was wnieśliście do mojego życia coś ważnego. I jednocześnie pokazaliście mi, jak czerpać od siebie samego. Jak mawia jedna z moich mentorek, to nie tak, że kiedy jesteśmy gotowi to pojawia się Mistrz lub mistrzyni. Kiedy jesteśmy gotowi to w nas przejawia się mistrz/mistrzyni…
Tego więc Tobie życzę – gotowości…