konsekwencja

Konsekwencja…

Zdarza mi się, że zmieniam zdanie…zdarza mi się też umówić z kimś lub zapisać np. na warsztat i…zmienić plany.

Kiedyś było to dla mnie nie do przyjęcia. Jak się powiedziało A to trzeba powiedzieć B…i to nic, że niekiedy wbrew sobie, że czułem, że to nie to, ALE…skoro się zobowiązałem, dałem słowo…

Jak Ty to czujesz mężczyzno? A jak u Ciebie kobieto kiedy mężczyzna zmienia zdanie? Co to w Tobie wywołuje?

Pamiętam z dzieciństwa jak wpływała na mnie zmiana planów rodziców…ależ miałem wkuuurwa…w dorosłym życiu do białej gorączki doprowadzały mnie zmiany zdania moich partnerek..tak, dzisiaj patrzę na to inaczej – rozumiem to, jednak wtedy..dla mnie to było niemożliwe. Bo jak? Po co mówi się jedno jak robi się drugie? I to nie o to chodzi że czuje się jedno, myśli drugie, mówi trzecie a robi czwarte…

Księgi mówią, że kobieta mówi co czuje TERAZ, czyli że jak rano mówi, że Cię kocha a wieczorem, że Cię nienawidzi, to dokładnie tak jest. W tej chwili…a jak jest? To wiedzą kobiety najlepiej…

A mężczyźni? Pewnie różnie…jest porzekadło „słowo droższe od pieniędzy” – tak! W przypadku, że pieniądze są wartością…a w pozostałych przypadkach? Słowo…jest słowem…jeżeli wypowiedziane z głowy, np. bo tak wypada, albo nie chcemy kogoś urazić…to potem może narastać frustracja, która przekłada się w złość na samego siebie…i wyładowana zostaje, z reguły, na kimś. Albo zostaje w wątrobie. Nieprzetrawiona, podlana jakiś wysokoprocentowym napojem.

I sam mam ze sobą proces (żeby to jeden…) – wgrano mi oprogramowanie, że mężczyzna, wie, co mówi i się tego trzyma. I kawał życia, nawet jak mnie rwało w środku, robiłem coś, bo komuś obiecałem, bo słowo się rzekło…a dzisiaj? Dzisiaj jak czuję, że w danym momencie chcę być gdzie indziej lub pojawia się w przestrzeni coś, co mnie przyciąga to…podążam. Nawet jeżeli to jest pobycie ze sobą zamiast z kimś.

I w sumie dlaczego mnie to zastanawia skoro po prostu to ja staję się dla siebie ważny a nie ja dla innych? Ano dlatego, że tak mam i lubię. Jak to waga – ważę w życiu różne jego aspekty…i tak, nie jest łatwo z tym po prostu żyć i przyjmować, jednak droga do tego coraz krótsza.

A w relacjach? Czy zmiana zdania wiąże się z zachwianiem poczucia bezpieczeństwa dziecka? Partnera? Partnerki? Jak wiemy, czego się spodziewać, to pewnie bezpiecznie, bo przewidywalnie…jednak czy o to chodzi? Czy życie jest przewidywalne czy zaskakujące? Pewnie może być takie i takie, to zależy, jakie chcemy, żeby było i z jakiej perspektywy spojrzymy.

W przyszłości dowiem się jak zmienianie zdanie przez ojca wpłynęło na córkę. A do tego czasu może wypowie się jakaś córka, której ojciec zmieniał zdanie? Albo ojciec, który już taki feedback dostał?

Dzisiaj czuję, że dosłownie każdy może zmienić zdanie. Reakcja należy do nas samych, zawsze. I nie trzeba tego zdania też zmieniać zawsze.

A zadając sobie to pytanie „przypadkiem” trafiłem w książce na taki oto fragment „Dopuszczenie do siebie bycia irracjonalnym jest bardzo uwalniające. Mężczyzna może być poetą życia, stać się nieprzewidywalnym i niekonsekwentnym. To daje mu radość i swobodę” (Murray Stain, Mężczyzna w budowie).

I tak to czuję na dzisiaj, trzymanie się kurczowo czegokolwiek mi nie służy. Mogę, jeżeli tak czuję i jednocześnie…nie muszę. Jak to czujesz Ty?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Pin It on Pinterest

Witryna Męska Strona Emocji używa popularnych plików Cookies (ciasteczka), aby ułatwić korzystanie z serwisu i lepiej dostosować go do potrzeb użytkowników.