Mężczyzno, znasz to uczucie? Ta, finalnie obezwładniająca i krępująca, chęć kontroli wszystkiego dookoła?
Miałem niedawno spotkanie z oporem. Z moim oporem. I dostałem wskazówkę – opór wiąże się z kontrolą. Jakbym dostał w ryj! Że ja? Ja kontroluję? Trzymam?
Otóż to. Tak. To było trudne spotkanie. Trudno było mi dopuścić, że kontroluję…siebie. Swoje reakcje, zachowania…w zasadzie to mój umysł je kontroluje, tak go wyćwiczyłem przez lata budowania „siebie”. Siebie takiego, jakim inni chcieli, żebym był. I tylko kontrola pozwalała mi to „ja” utrzymać przy życiu. No, jeszcze pozwala, spotykamy się (kontrola i ja) i pracujemy nad tym.
Jak to się przejawia? Najpierw, co łatwiej dostrzec, na zewnątrz. Kontrola partnerki – co robisz? Z kim robisz? Po co tak się ubierasz? Po co tam idziesz? Kiedy wrócisz? W takich butach? W takiej sukience? Co jesz? Dlaczego to jesz? Co to czytasz? Te i inne pytania rzucane w przestrzeń nie są oznaką troski. Są oznaką kontroli sytuacji, drugiego człowieka. I u mnie to się brało z lęku i złości. Bałem się, że jej coś się stanie, nie szanując, że wie, co dla niej dobre. Bałem się, że kogoś przyciągnie, kusząc, a jeżeli tak ma być, to tak będzie i żadna kontrola temu nie zapobiegnie. Bałem się, że finalnie to ja zostanę sam, a samotności się bałem również. Więc kontrola na każdym kroku. Z kim piszesz? O czym?
Kontrola dzieci…co robisz? Kiedy? Gdzie jesteś? Z kim? Po co? Lekcje masz? Tysiące pytań gdzie nie ma zainteresowania osobą…tylko kontrola czy nasze wyobrażenia są spełnione. To zamyka przestrzeń na zaufanie, na relacje, na rozmowę.
Kontrola w firmie – co robicie? Dlaczego tak a nie inaczej? Dlaczego źle? Dlaczego dobrze? Sprawdzanie wszystkiego i wszystkich…niektórzy to wytrzymali, inni nie…
I tak na wszystkich przestrzeniach, byle nie dostrzec, jak bardzo kontroluję…sam siebie.
Puszczać zacząłem od rzeczy najmniej, jak się okazało, istotnych. Firma daje materię, dobre życie. I nie jest bezpośrednio związana ze mną więc puszczenie kontroli tam przyszło najłatwiej.
Puszczanie kontroli w stosunku do dziecka trwa, włącza mi się tryb „Ja wiem lepiej!”, a wystarczy uszanować życie młodego człowieka…to jest trudne, kontrowersyjne, tak. I jednocześnie dzieci mają swoje życie, swoje potrzeby, swoje oczekiwania. Porządek w pokoju – skoro ja tego potrzebuję a dziecko nie to ma sprzątać, żebym ja się czuł dobrze? Bo jestem dorosły i ma mnie słuchać? Jak nie ma takiej potrzeby, to nie ma, ma inne. I stworzenie przestrzeni, w której mi powie o swoich potrzebach jest dla mnie osobiście ważniejsze niż ładnie ułożone ciuchy w szafie.
Puszczanie w relacjach…to jest już trudniejsze. I to też jest możliwe. Przywiązanie nie uwalnia, daje ograniczoną przestrzeń a tej są ograniczone możliwości. I choć wydaje się, że tak jest dobrze, to to iluzja, którą sobie tworzymy. Tak, czasem tak jest dobrze, to działa na niektórych poziomach. I jednocześnie wraz z rozwojem przychodzi taki moment, że te ograniczenia faktycznie ograniczają. Relację międzyludzką. A za tym wszystkim stoi Pan Strach.
Zdecydowanie najtrudniej puścić kontrolę w procesach z samym sobą…dopuścić pewne uczucia, wydarzenia, nie reagować…obserwować i dopuścić…tak długo, jak tam jest walka, tak długo walka będzie i na innych polach. Konfrontacja z tą kontrolą była dla mnie trudna. Moment, kiedy przyszła świadomość, ile mogę w ten sposób blokować i czego nie zauważam. Sam siebie ograniczam! I odkrycie tego było jak bolesne, tak piękne. Teraz praca nad tym…i nad innymi aspektami.
W jednej z książek, które ostatnio przeczytałem, autor pisał że mężczyźni czują autentyczny szacunek jedynie przed przyrodą. To jedyna przestrzeń, której nie są w stanie kontrolować, która jest poza zasięgiem męskiej mocy i siły. Ja tak mam, a Ty? Może dlatego od dziecka tak ciągnie mnie do przyrody i tam czuję się jak w domu. Kiedyś na pytanie „Gdzie jesteś w pełni sobą?” odpowiedziałem bez namysłu „W lesie”.
I na koniec, widziałeś/aś ten filmik o kobietach, co im mówią? Za chuda, za gruba, sukienka za długa, za krótka, dekolt za głęboki itp. itd. I tak, to mówią też kobiety do kobiet. Mówią i mężczyźni. Bo normy, srormy, opinie innych i nasze ZA i WY-cofanie. Kontrola. Ta kontrola krzywdzi innych ludzi i nas samych.
Odpuszczasz? Czy kontrolujesz?