W przestrzeni słyszę słowa „związek” i „relacja” – jedno i drugie w odniesieniu do życia z kimś czy też do wspólnej przez życie podróży.
Sam byłem w związkach, dosłownie. A Ty? Jesteś w związku czy w relacji?
Słowo związek (a tak, słowa mają moc, to raz; dwa – przywiązuję do nich wagę, bo mają moc) wibruje…związaniem. Z-wiązanie, PRZY-wiązanie…itp. I choć tak, wiele par funkcjonuje w ten sposób (a może niewiele?), to gdzie w tym relacja? Przysięga małżeńska w kościele katolickim też mówi coś o wiązaniu (Co Bóg złączył, niech człowiek nie rozłącza czy jakoś tak) i ksiądz WIĄŻE dłoni nowożeńców węzłem małżeńskim. To może od razu przywiązać kulę u nogi u jednego i drugiego, tak dla pewności?
Element wiązania w religii chrześcijańskiej jest w ogóle mocno osadzony – zmarłym również splata się dłonie różańcem…za życia – związany. Po śmierci ciała fizycznego – związany…co ma wiązanie wspólnego z miłością?
W relacji opartej o uczucie, chęć bycia razem, sprawną komunikację czuję że ważnym elementem jest też…wolność jednostki, czas dla siebie, świadomość pełni i przestrzeń na jej realizację. Wiążąc coś i kogoś tę wolność zabieramy…chciałbym/chciała zrobić coś ALE co ta druga strona…a potem, jak coś nie działa, trudno odejść bo jesteśmy PRZY-wiązani…i to jak w przestrzeni emocjonalnej tak i energetycznej i obydwa te połączenia potrafią być sakramencko mocne i trzymać.
Zadaję sobie pytanie – dlaczego dla niektórych słowo „związek” ma znaczenie? Na ile w tym elementem jest, obecne w każdym z nas, poczucie kontroli? Skoro jestem z kimś związany to – jedno strona myśli, że nie powinna czegoś a druga myśli, że coś się nie stanie, bo są w związku…znasz to? Związanie z przywiązaniem. A często chujowo ale stabilnie. Jak jesteśmy w związku to kontrolujemy, mamy pewność, że co? A w przypadku relacji, kiedy ludzie są, bo chcą, nie ma czego kontrolować…niby tak mało, a jak wiele. Nie ma związania, nie ma przywiązania, jest przepływ, harmonia, porozumienie, akceptacja – tak? Nie wiem, nie zażyłem tego. Czuję jednak, że to możliwe i takie proste. Jak życie – ono też jest proste. Czasem zmiana perspektywy o 10 stopni potrafi wywołać efekt HALO.
Na ile związanie się jest „bezpieczne” dla braków, które mamy? Teraz on/ona mnie nie opuści…nie będę sam/sama, nie będę cierpieć, nie będę się bać…a jak w takim „związku” dojdzie do rozstania, co może się stać, to dla jednych kończy się tragedią a drudzy dosłownie zaczynają żyć, czują ten powiew…wolności, możliwości bycia sobą, na co w związanym związku jest tej przestrzeni…mniej.
I to wszystko nie znaczy, że w relacji nie ma przestrzeni na kłótnie, gorsze dni itp. Właśnie dlatego, że ludzie się kochają i odczuwają cały wachlarz emocji, kłótnie są wręcz potrzebne. Do wyrażenia gniewu, złości w bezpiecznej przestrzeni i w bezpieczny sposób. Do przytulenia po lub do oddalenia się na bezpieczne pozycje na chwilę refleksji. Do oczyszczenia atmosfery. A może tak nie jest? Jeżeli masz inne doświadczenie, to podziel się proszę.
Jedno wiem. Nie chcę w życiu wchodzić już w związki, w żadnej przestrzeni. Mówię tak relacjom – bliższym czy dalszym.
A Ty?