To święto ogromnej rzeszy ludzi, jak w Polsce tak i na świecie, w tym moje.
Od czasów dzieciństwa to jest dla mnie wyjątkowy dzień, myśliwi składają sobie życzenia i są dla siebie…mili? Pamiętają o sobie?
Wczoraj akurat rozmawiałem z kolegą o nastrojach w kraju, wspominał jak dwa razy w życiu czuł, że nasz naród się zjednoczy w sprawie. Dla mnie takim dniem jest właśnie 3 listopada, wśród myśliwskiej braci też są sympatie i antypatie, jest zawiść, zazdrość, złość itp. I są przyjaźnie, wspólnie spędzony przy ogniu czy w łowisku, czas…a ten dzień pamiętamy o sobie, bez względu na sympatie lub ich brak, to nasze wspólne święto.
Z tej okazji często organizowane są tzw. hubertowskie polowania – dzień spotkania, kiedyś początek sezonu polowań zbiorowych. W kołach, w których brałem udział w tym dniu w polowaniu, było tylko kilka pędzeń, polowanie trwało kilka godzin…chodziło o spotkanie, wspólne spędzenie czasu.
Dzisiaj tego już mniej, w moim kole, które uważam za swoje macierzyste, nie organizuje się z tej okazji nic…nawet wspólnego ogniska…atmosfera jest do kitu jeżeli w ogóle jest…i smutno mi z tego powodu.
O historii polowań hubertowskich piszą portale i strony łowieckie, w niektórych miastach Polski organizowane są świąteczne gonitwy za lisem (taka była kiedyś tradycja). I rozumiem, że ktoś tego nie rozumie, to jest jednak część naszej historii.
Dla mnie ten dzień jest moim świętem, jestem myśliwym z dziada pradziada. Szanuję przyrodę i jej owoce. I jak ten pierwotny człowiek czerpie z jej owoców, z umiarem i miłością. W każdym plemieniu byli jak wojownicy, tak myśliwi. To oni zapewniali skóry na odzienie, kości do wyrobu narzędzi i mięso do przeżycia. Jestem jednym z nich, w głębi duszy pierwotny, dziki mężczyzna. Kochający otaczającą nas naturę, znający jej rytm i korzystający z jej dóbr. Jestem z tego dumny.
Wszystkim Koleżankom i Kolegom po strzelbie – wielu łask naszego patrona, jak w kniei, tak i na polu.
A tym, którzy nas nie rozumieją, nie akceptują…wszystkiego dobrego. Każdy ma swoją ścieżkę w życiu i swoje powołanie. Nie musimy się zgadzać a nadal możemy się kochać i szanować.
Darz Bór!