Kilka dni temu doszło do tragedii w Pszczynie. Moim zdaniem zdecydowanie smutna i niepotrzebna śmierć. Niepotrzebna bo mogło jej nie być.
I tak jak pisałem wcześniej – kobiece sprawy w ręce kobiet. My, mężczyźni, możemy a nawet powinniśmy je wspierać w tym działaniu tak, jak to możliwe. Jednym z tych działań jest niestanowienie o kobietach i ich losie przez mężczyzn, otóż nie wiemy jak to jest.
I tak, życie jest wartością nadrzędną, i wkurwa kobiet (a także strach?) w pełni rozumiem.
Pytanie czy taka sytuacja, przy całej finansowej polityce prorodzinnej w tym pięknym kraju nad Wisłą, faktycznie wpływa na przyrost urodzeń? Czy może kobiety świadome zagrożenia życia i braku opieki w sytuacjach krytycznych będą do ciąży podchodzić z dystansem? Może się okazać że nie tylko „pincet” ale i „tysioncpincet” miesięcznie nie pomoże w zwiększaniu ilości obywateli kiedy nikt o nich nie dba…a właściwie o NIE, kobiety, matki naszych dzieci.
Jednocześnie, obserwując półokiem całą sytuację (bez TV, radia i innych rozpraszaczy mam taki obraz, jaki mam) mam obawy, czytaj – czuję strach. Czytam, że kobiety będą walczyć! I żądać! Od mężczyzn! Nie wiem, czego i o co, ale będą.
I mój strach bierze się z tego, że nic się nie zmieni, jak tak będzie. Walka rodzi…walkę. Walka nie buduje porozumienia, ktoś przegrywa, ktoś wygrywa. O to chodzi? Czy o porozumienie i wzajemne wsparcie?
Kobiety stają w mocy – TAK! To jest piękne I jednocześnie u niektórych MOC miesza się z SIŁĄ. I tak, my mężczyźni to znamy. Siła daje złudne poczucie mocy, władzy – słynne TKM! I to nie o to chodzi. To nie zadziała w taki sposób.
Czysto z głowy – prawo w tym kraju ustanawiają jak kobiety tak mężczyźni a gównem obrzuca się tylko nas. Kaja Godek – to kobieta, która w obronie kobiet nie stoi. W trybunale zwanym konstytucyjnym zasiadają kobiety – głosowały ZA. W sejmie kobiety stanowią 28 procent całości – dlaczego tak mało? W wyborach biorą udział jak kobiety tak mężczyźni, tak? Mamy równe prawa wyborcze – korzystamy z pełni swoich praw? Pewnie w necie są statystyki ile w wyborach wzięło udział kobiet, ilu mężczyzn…kto chce, ten znajdzie.
A z serca – kurwa naprawdę. Walka i żądania to droga do matriarchatu a nie równowagi. Mężczyźni lubią walczyć, potrafią walczyć, niektórzy tylko czekają na okazje. Siła wyjdzie temu naprzeciw. MOC nie. MOC pójdzie robić swoje, nie patrząc na osiłków. A MOCni mężczyźni przy tych kobietach będą, taką mam wizję. Będą, bo to jest oczywiste, że wspieramy się nawzajem. My kobiety, kobiety nas. Bo tak chcemy. Bo na tym polega miłość do bliźniego.
Jak w życiu – kobiety – rozmawiajmy, zapraszam Was do tego. Powstaje coraz więcej przestrzeni mieszanych kręgów kobiet i mężczyzn – i kibicuje całym sercem, to jest ta droga, którą czuję! W rozmowie możemy się spotkać, usłyszeć wzajemnie i zobaczyć, co możemy dla siebie zrobić. W walce i żądaniach nie widzę na to przestrzeni. Walka to ofiary, a przecież o życie chodzi…tak jak kobiety tak i ja nie chcę więcej ofiar. Ani jednej więcej, ani jednego więcej…czy to dosłownie, czy w przenośni.
Tymoteusz