I nie, nie o polityczne wybory chodzi. Chodzi o podejmowanie decyzji w życiu.
Zawodowo jestem przedsiębiorcą i kilka dni temu miałem ciekawą sytuację.
6.15 rano, stoję w oknie i patrzę na rynek, pada śnieg, jest mroźno…i widzę małą dziewczynkę, max. 3 lata, która opatulona przewija nóżkami żeby nadążyć za mamą, która gdzieś się spieszy…i przyszedł mi smutek, że pewnie niejedno dziecko tak wcześnie już gdzieś maszeruje, zamiast spać pod ciepłą kołdrą…
Kilka godzin później wchodzę do biura, gdzie pracują trzy dziewczyny. Jedna z nich, najmłodsza w naszym zespole, poinformowała mnie kilka dni wcześniej, że pogodzenie pracy w firmie z pisaniem pracy magisterskiej jest ponad jej siły i WYBIERA to, co dla niej ważne. Chce się skupić na pisaniu pracy, żeby ją oddać w terminie i w związku z tym odchodzi. Zawodowo? Smutek. Strata dobrego pracownika boli a dzisiaj o takiego niełatwo. Prywatnie? Szacunek i radość że tak młoda osoba potrafi wybrać i robi to – WYBIERA. To, co dla niej ważne. Od początku widziałem, że to osoba nieszablonowa, piękna istota, i jako człowiek cieszę się, że mogłem z nią pracować.
To nie koniec tej historii. Obok niej siedzi druga, przyszły do pracy w tym samym czasie. I prosi mnie o rozmowę…każdego miesiąca rozmawiam indywidualnie z każdą członkinią zespołu (tak, jestem jedynym facetem w firmie) i wiedziałem, jaka jest jej sytuacja. Jednak kiedy usłyszałem m.in. „Wiesz, mam małe dzieci, one mnie teraz potrzebują…” to znowu smutek i radość, nawet teraz łzy mi się do oczu cisną. Dwie świetne pracownice odchodzą, prawie 30% zespołu w jednym momencie…i jednocześnie obydwie dokonują wyboru. WYBIERAJĄ to, co dla nich ważne. I znowu, jako człowiek, poczułem ogromną radość i wzruszenie, że jej małe dzieci będą miały mamę dostępną cały czas, właśnie teraz, kiedy są małe i jej potrzebują i chcą z nią być. I że one nie będą bohaterami takich widoków, jaki miałem rano…nie wiem, ile matek może sobie pozwolić na taki komfort a ile może i nie pozwala. Tak jak nie wiem, ile to robi. Ale jedną znam i dumny z niej jestem.
Taki mam w życiu czas, że zawodowo bywa trudno a prywatnie na te same sytuacje patrzę zupełnie inaczej. Ot, obudził się we mnie człowiek, który zawsze tam był. I mnie osobiście w biznesie to nie pomaga i nie przeszkadza jednocześnie. Biznes tworzą ludzie, nie cyferki, cele, wyniki.
Cieszę się, że spotkałem na swojej drodze ludzi, dzięki którym widzę ludzi. Cieszę się też, że dokonałem takich a nie innych wyborów w życiu. Życie to wybory i decyzje. Idziemy drogą życia, pojawiają się rozwidlenia i tam pojawia się wybór – w którą stronę iść? A może…zawrócić albo postać? Każda decyzja jest dobra. I brak decyzji też jest decyzją. Ważne, żeby z podjętą dobrze się czuć. Czy jest coś, co gwarantuje dobre samopoczucie w tym wypadku? TAK! Słuchanie siebie, serca, swojego wewnętrznego głosu, intuicji – jakkolwiek to nazwać. Podążanie swoją drogą – kiedy to robisz, to po prostu czujesz, że to jest to!
A ty wybierasz? Czym się kierujesz wybierając?